Julia Pietrucha

Jest artystką i podróżniczką. Kiedyś realizowała się przed kamerą i na deskach teatru, teraz już wie, że jej drogą do spełnienia są tekst i muzyka. Niedawno została mamą, ale nie wyhamowało to intensywnego tempa jej życia. O swoim racjonalnym podejściu do mody i życiowych wyborach opowiada jedna z najciekawszych osobowości polskiej sceny muzycznej – Julia Pietrucha. .

Jesteś podróżniczką. Potrafisz miesiącami jeździć z plecakiem po Azji. Zawsze zastanawiałam się, co właściwie zabiera się na taką wyprawę?

Tylko najpotrzebniejsze rzeczy – jeden T-shirt, jedne długie spodnie, japonki, jedną koszulę i szorty. No i zawsze mam przy sobie chustę, która może służyć jako ręcznik – żeby położyć się na plaży, jako szalik – żeby zawinąć wokół szyi, gdy jeżdżę na motocyklu, jako chusta na głowę – żeby osłaniać od słońca, czy odpowiednio zawiązana – jako sukienka na plażę. Bardzo uniwersalna rzecz. Czasami kupuję coś lokalnie, zazwyczaj są to kolorowe spodnie. Nie boję się mocnych barw, one dają radość.

Pewnie przywozisz dużo ciekawych rzeczy z takich wakacji?

Plecak mocno ogranicza możliwości. Chociaż zdarzają się wyjątki – kiedyś przywiozłam z Indii piękne sari, którego oczywiście nigdy jeszcze nie założyłam (śmiech). Leży gdzieś schowane i właściwie można by powiesić je na ścianie (śmiech).

A biżuteria, osobiste dodatki, takie jak bransoletki, wisiorki, delikatne kolczyki?

To jest fajne, ale tylko wtedy, jeśli biżuteria została wykonana lokalnie. Niestety, rynek pamiątek rzadko bywa autentyczny – większość z nich powstaje w Chinach. Nie muszę mieć wielu rzeczy, jednak przywiązuję wagę do jakości. Jedyne, co przywożę, to prezenty dla bliskich – ostatnio były to plecione torebeczki z Bali.

IMA SPODNIE DAMSKIE

249,99zł

LOTTA T-SHIRT

99,99zł

CHENLEE 1 SUKIENKA

299,99zł

Zastanawiam się, jak najtrafniej można określić Twój styl?

Lubię wygodne rzeczy – casualowy charakter i naturalne materiały, w których czuję się swobodnie. Bawełna, wełna, czasami len. Zimą wełniane swetry – to czad!

To ciekawe, bo takiej Julii nie znam dobrze. Ale znam tę ze sceny, bardzo kobiecą w długich sukniach. To dwie różne osoby?

Ależ skąd! (śmiech) Zawsze ceniłam wygodę. W każdej sytuacji. Gdy byłam mała i wracałam ze szkoły, mama mówiła: „Przebierz się w rzeczy po domu”. To zostało mi do dzisiaj. Uwielbiam wygodne, luźne ubrania. One potrafią być bardzo ładne. Można je nosić warstwowo, zestawiać odcienie i faktury. Oversize’owe bluzy, T-shirty z delikatnej, miękkiej bawełny, dzianinowe sukienki, ciepłe, kolorowe swetry to moja słabość! Ale gdy wychodzę – np. ostatnio z koleżankami na wino – moda staje się bardziej casualowa: dżinsy, lecz złamane koszulą czy marynarką. Dopiero na scenie czuję, że mogę zaszaleć – bo lubię kreować nastrój, a w tym bardzo pomagają mi właśnie ubrania. Mam np. długą jedwabną suknię. Mogę być w niej poważna i posągowa albo wprawić ją w ruch i energicznie zatańczyć. Podobnie jest z makijażem. W domu właściwie się nie maluję, nie mam takiej potrzeby. Lubię naturalność. Dopiero na koncertach czuję, że to czemuś służy – wtedy muszę wyglądać perfekcyjnie. To mi daje siłę.

SOFORO SUKIENKA

349,99zł

TEGI 1 BERMUDY

199,99zł

AWA SUKIENKA

449,99zł

Scena oznacza teraz dla Ciebie przede wszystkim koncerty. Dlaczego coraz trudniej zobaczyć Cię jako aktorkę?

Od jakiegoś czasu w ogóle nie gram. Bardzo świadomie doprowadziłam do takiego momentu w swoim życiu, że na scenie mogę być w pełni sobą – uwalniać prawdziwe emocje. Zawdzięczam to muzyce. Aktorstwo wymagało formy, pozy i przebrania. A ja najlepiej czuję się we własnej skórze. Wiem, że mam coś do powiedzenia i mogę się tym podzielić. Nie mówię grze aktorskiej „nigdy”. Pewnie jeszcze kiedyś chciałabym spróbować, ale w tym momencie muzyka w pełni mnie zadowala, realizuję się w niej.

Rozmawiamy w wyjątkowym momencie, jesteś teraz w trasie. Codziennie budzisz się w innym mieście, długie godziny spędzasz w hotelach albo samochodzie. To wyczerpujące, a przecież musisz być w formie. Jak dbasz o siebie w tym czasie?

Śpię, gdy tylko mogę, a przy maleńkim dziecku zdarza się to bardzo rzadko! (śmiech). Po urodzeniu córeczki odkryłam, że po koncercie można pojechać do hotelu i naprawdę od razu zasnąć. W samochodzie i w drodze na koncerty staram się też czytać – głównie psychologiczne książki o wychowaniu – i słucham muzyki na słuchawkach. Np. ostatnio są to Devendra Banhart, Little Joy czy Rodrigo Amarante. Spokojne, delikatne piosenki z przesłaniem. W ciepłym głosie Amarante zakochałam się, oglądając serial „Narcos”. To była jedna piosenka, a ja po nitce do kłębka znalazłam całą jego dyskografię. Szukając nowości, często korzystam też z rekomendacji znajomych albo ze Spotify.

KOMIRA SUKIENKA

199,99zł

ENORA DŻINSY DAMSKIE

229,99zł

KOROTO 1 SWETER DAMSKI

179,99zł

Jesteś typem, który lubi technologię i elektronikę?

Chyba tak. Pomysły zawsze notuję w telefonie, teksty piszę na komputerze, a teraz będę się uczyć gry na pianinie, oczywiście elektronicznym. Mam już plan, nauczyciela i nie mogę się doczekać. Jestem romantyczką, ale współczesną – na miarę XXI wieku.

LOWOMI SWETER DAMSKI

99,99zł

JESSICA DŻINSY DAMSKIE

229,99zł

DAJ SUKIENKA

369,99zł